poniedziałek, 3 października 2011

Niedługo wybory

Trochę o polityce. Nie mam o niej większego pojęcia, mniejszego zresztą też. Ale to nie szkodzi, myślę, że nie wyróżniam się pod tym względem spośród współobywateli. Powiem co myślę.

Niedługo wybory parlamentarne. Zastanawiam się jaką partię wybrać? Tak naprawdę rozgrywka będzie się toczyć między dwiema największymi, liczącymi się ugrupowaniami. Wszyscy je znamy. Wybór nie jest łatwy - pierwsza z partii jest prawicowa i chce dobra kraju, druga też jest prawicowa i chce dobra kraju. Jak widać programy zmuszają do myślenia. I ludzie myślą z nadzieją, że coś wymyślą. Myślimy, roztrząsamy, dyskutujemy w domach, przy piwie, przy naleśnikach w knajpie, na forach internetowych i w końcu dochodzimy do wniosku, że trudno sie w tym wszystkim połapać i należy zdać się na instynkt, Czyli zastanowić się - Który z partyjnych liderów jest po prostu fajniejszy? Modyfikując pytanie do warunków panujących w naszym kraju - Który lider będzie jako premier mniej szkodliwy dla kraju? Myślę, że taka forma pytania jest nam bliższa, bardziej zrozumiała. Kogo więc wybrać na nowego premiera?

Z jednej strony mamy kandydata, który niczym szczególnym jako nadal urzędujący premier się nie wsławił: raczej zrównoważony, uprzejmy, w wystąpieniach publicznych nie stosuje wyrafinowanych obelg, cynicznych insynuacji, prostackich oskarżeń, nie wykonał spektakularnych czystek, bratał się z siąsiadami, nikogo nie wysłał na sybir, żadnych większych skandali, współpracownicy mało ekspresyjni, ich medialne wizerunki nie powalają, ich umiejętności dramatyczno-komiczne bez fajerwerków, nie ma właściwie na co popatrzeć. Wieje nudą. Lider mdły i bez polotu. Jedyny jego plus a właściwie dwa, to te, że jest Kaszubem i ma wilcze oczy. Chociaż coś ciekawego.

Drugi kandydat jest inny. To człowiek z pasją, co łatwo zauważyć w czasie jego wystąpień nawołujących do ratowania kraju. Nonszalancja, arogancja, cynizm, pogarda dla mniej rozwiniętych człekokształtnych, egocentryzm, mściwość, niewątpliwy talent do destrukcji, czyli niszczenia wszystkiego, co szkodzi Polsce, czyli jemu, bo Polska to on, posturę ma mierną ale charyzmatyczną, bardzo konsekwentny, przywiązany do krzyży i samolotów, otacza sie pracownikami zdolnymi medialnie: bezkompromisowymi czołgami młodej i starej daty produkcji. Nie ulega wątpliwości, mimo, iż wygląda jak człowiek z ciasta jest człowiekiem z żelaza. Czy takiego premiera nam trzeba? Nieustępliwego, surowego męża stanu czy spokojnego rządowego pracownika?

Jak mówiłam, niezbyt znam sie na polityce, prawdę mówiąc nie lubię jej. Wybiorę intuicyjnie, według własnych upodobań, temperamentu, wiedzy i niewiedzy. Ciekawe, kogo wybiorą Polacy? Nic do końca nie jest pewne znając nasze upodobanie do chaosu. to na tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz