poniedziałek, 17 października 2011

Współczesne polskie świątynie.


            Współczesne polskie kościoły mają zastanawiającą urodę, do której się niestety przyzwyczailiśmy. Szkoda. Szkoda, że przyzwyczailiśmy się do estetyki tego glutowatego tworu zwanego współczesną architekturą sakralną, która przypomina betoniarkę skrzyżowaną ze sztuczną nagrobną chryzantemą. Jeżeli ktoś ma wyobraźnię zrozumie od razu, jak trwała i niewydumana to konstrukcja, prosta wręcz surowa, dlatego starannie dobrane święte drobiazgi mają zapewne za zadanie uprzyjemniać jej wnętrze. Chwile modlitwy umilają więc czerwone, zamszowe serca oplecione drutem kolczastym, dyskretnie żarzące się lampki choinkowe, 1 gromnica, ekspresyjne, nieduże, nowoczesne płaskorzeźby przedstawiające tortury, monumentalne malowidła po obu stronach ołtarza często z psychodelicznymi aniołami o złych twarzach i w potarganych sukniach. Takie ot, tradycyjnie święte bibeloty. Skąd ta estetyka? Nieuctwo architekta? Niski budżet proboszcza? Może zwykłe lenistwo projektanta? A może?...
           A może estetyka ta jest odbiciem polskiej wiary? Mocnej, twardej, bo zahartowanej w bojach, trochę po słowiańsku sentymentalnej, okrutnej, romantycznej, dumnej, wystraszonej, dyletanckiej, wymizerowanej madonny? Może po prostu współczesne polskie SACRUM nie ma wyczucia, jest prostackie, gruboskórne i mieszka w zwalistych, topornych, tępych i brzydkich bryłach koniecznie szarych lub białoszarych, bo jak wiadomo skromna siność skłania nas do kontemplacji i myśleniu o dobrych uczynkach. To musi być zapewne tak pomyślane, że co spojrzysz na betonową fasadę kościoła serce ci blednie a dusza szepcze - nikt nie mówił, że będzie łatwo grzeszniku! Na kolana marny paprochu nim przekroczysz próg kościoła, kościoła z nazwy, bo z wyglądu bardziej obiektu przemysłowego wytwarzającego np. suplementy nawozów sztucznych dla zmodyfikowanych zbóż jarych o tytanowych łodygach i ziarnach wielkości damskiego portfela firmy Valentini, mających smak radzieckich cukierków z lat 70-tych, ale to tylko na początku, bo po zmieleniu ziaren i dodaniu ekstraktów zapachowych dokuczliwy zapach smaru rowerowego znika…
Lub rodzinnej fabryczki produkującej syntetyczną karmę dla każdego rodzaju dostępnych na rynku zwierząt tak samo dla tych jadalnych jak i głaskalnych…
Czy mini wytwórni siodełek do traktorów, kłodek, bulajów, gromnic, zawiasów, nakryć głowy dla bałwanów, czyli sztucznie postarzanych wiader i innych wyrobów żelaznych i przedmiotopodobnych…
Na mnie osobiście największe wrażenie robią dobrze chronione, sterylne enklawy, zasobne, z dobrze utrzymanymi trawnikami, brukowanymi chodnikami, wielkim kościołem i porządnymi budynkami parafialnymi. Pamiętam taki obiekt z Poznania. Na jednym z dużych osiedli znajduje się klejnot nowoczesnej architektury sakralnej - Zakład Utylizacji Odpadów Radioaktywnych wpasowany w trochę żartobliwą, ale i ładną bryłę eklektycznego zameczku należącego najprawdopodobniej do grafa Leopolda von Schwarza z gór Schwarzwaldu, który po tragicznej utracie wzroku w czasie jednej z pijatyk, przeszedł na katolicyzm i umarł. Jego grób znajduje się w Las Vegas.

Pogadałam sobie tak jak lubię a wracając do rzeczy… Nasze współczesne kościoły są tak smutne w swej brzydocie, że aż jest to podejrzane… Mam to rozwinąć?


2 komentarze:

  1. Polskie wspolczesne "sakrum" - tych po jednej stronie oltarza jak i po drugiej - wynika krotko mowiac z ulomnosci umyslowej, zwanej GLUPOTA. Niestety :(

    OdpowiedzUsuń