1. Gdyby bóg istniał, nie byłoby religii. To logiczne. Po co opisywać coś co jest jasne jak słońce, oczywiste, naturalne, po prostu zwyczajne jak chleb? Po nic. Jak coś jest, to jest i koniec. Wymyśla się, interpretuje, komentuje, opisuje, kombinuje tylko wtedy, gdy wiadomo mało, lub nic. Wniosek. Boga jest mało, lub w ogóle go nie ma. Na to właśnie wygląda. Przykro mi.
2. Gdyby bóg istniał, nie byłoby wojen, starości i religii. Dobry bóg nie podarowałby swoim dzieciom koszmarów. Nie da się.
A tak swoją drogą z tego co wiem wynika że, aktualnie na Ziemi funkcjonuje, i ma się dobrze około 500 bogów i bogiń, nie licząc duchów mieszkających w kamieniach, drzewach, zwierzętach, deszczu, studniach, wiadrach, pierścieniach, starych kanalizacjach i zapewne w ifonach nowej generacji już też. Duchy przodków to jeszcze inna kwestia.
Jeżeli tylu ich jest, to dlaczego nikogo nie ma?